Witamy na stronie Radomskiego Klubu Piłkarskiego 1926 Broń Radom|Online: 21|
e-mail: hasło:

Sparta Jazgarzew - Broń 2:1 dodano: 01.04.2009 | odsłon: 1855

Czarny prima aprilis

“Czy to prima aprilis?” – często pytali kibice śledzący w internecie pucharowy mecz czwartoligowej Sparty Jazgarzew z Bronią. Niestety, ani wynik, ani opis gry naszych piłkarzy nie były kwietniowym żartem.

Sparta zajmuje ósme miejsce w czwartej lidze, nie spisując się w niej rewelacyjnie. O wiele lepiej gra w Pucharze Polski- w poprzedniej rundzie wyeliminowała wyżej notowaną Pogoń Grodzisk Mazowiecki. Mimo to, mająca w planie obronę trzeciej ligi była faworytem meczu.



Pierwsza połowa był jak mecz z Irlandią i można śladem komentatorów powiedzieć- „ dawno niej widzieliśmy tak słabo grającej Broni” . Katastrofalne błędy w obronie, które już w pierwszych minutach mogły przynieść prowadzenie gospodarzom, a na efekty nie trzeba było długo czekać. W czternastej minucie nasi obrońcy czekali na gwizdek sędziego, sygnalizującego spalonego, co skrzętnie wykorzystał Mariusz Kłosiewicz i bez problemu skierował z najbliższej odległości piłkę do bramki.



Pięć minut później kuriozalne nieporozumienie Kędzierskiego z obrońcami znów wykorzystał Kłosiewicz, strzelając drugiego gola.



Przez kolejne minuty pierwszej połowy atakowali gospodarze, nasi piłkarze tracili piłkę w środku i co chwila robiło się groźnie pod naszą bramką. Dwukrotnie piłka była wybijana tuż sprzed linii bramkowej.



W 44 minucie mogło być już po meczu. Kolejny błąd obrony, zmuszający do pociągnięcia przeciwnika za koszulkę w polu karnym, co zakończyło się podyktowaniem „ jedenastki”. Wojtek Kędzierski, który do tej pory miał spore problemy ze wstrzeleniem się w rytm meczu ( zresztą jak cała drużyna), pewnie złapał strzał skierowany w światło bramki.



To chyba nieco obudziło naszych piłkarzy, którzy w ciągu kolejnych dwóch minut stworzyli trzy groźne sytuacje pod bramką przeciwnika, które mogły zakończyć się golem. Cały komentarz do gry naszej drużyny niech stanowi fakt, że pierwszy strzał na bramkę przeciwnika Broń oddała w 45 minucie meczu.



W przerwie nastąpiły dwie zmiany – Marcin Trojanowski zastąpił Wojciecha Kupca, a Chudziński wszedł za Kościelniaka. Tę połowę Broń rozegrała lepiej- nie było błędów w obronie, zaczęła grać szybciej, choć po kilku minutach wróciła sytuacja z pierwszych 45 minut- to Sparta atakowała, grała ambitniej.



W końcu w 65 minucie nasza drużyna mocno przycisnęła. Najpierw po dośrodkowaniu z wolnego z 30 metrów, obrońcy Sparty wybili piłkę na aut. Wrzucona w pole karne piłka z autu została wybita na rzut rożny. Wreszcie dośrodkowanie z rzutu rożnego trafiło na głowę Pawła Lewandowskiego, który trafił do bramki.



Od tego momentu nasi piłkarze gonili wynik, grali szybciej, Sparta broniła rezultatu, ale pod jej bramką było coraz groźniej- w 73 minucie trzech naszych piłkarzy znalazło się przed bramkarzem po nieudanym offsidzie, niestety, żadnemu z nich nie udało się umieścić jej w siatce. To była najgroźniejsza sytuacja Broni w całym meczu. Kilka minut później po zamieszaniu na polu karnym piłka znów znalazła się na piątym metrze od bramki i …została strzelona obok Niestety nie pomogły zmiany doświadczonych na młodych- Kocona za Rogalę i Wajszczuka za Grymułę.. W końcu w 90 minucie bardzo ładny strzał rozpaczy z 10 metrów trafił z słupek. Ostatnie sekundy to mądra obrona Sparty daleko od własnej bramki, łącznie z sytuacją, gdy Kędzierski musiał sam na sam interweniować poza polem karnym.



Pucharowy mecz miał być podniesieniem morale po ligowej porażce. Okazał się prawdziwie przygnębiający. W sobotę okazało się, że jedna dobra połowa nie wystarczy do zdobycia punktów w trzeciej lidze. Dzisiejszy mecz udowodnił, że niezła jedna połowa nie wystarczy na dobry rezultat nawet w meczu z czwartoligowym średniakiem. Oby nasza drużyna jak najszybciej podniosła się z tego dołka.

Ps. Przepraszamy osoby śledzące relacje w panelu live za dodatkowe emocje. Ktoś wykorzystał techniczny błąd redakcji i urzadził soboe prawdziwy prima aprilis.