Witamy na stronie Radomskiego Klubu Piłkarskiego 1926 Broń Radom|Online: 7|
e-mail: hasło:

Szersza relacja z Kleszczowa dodano: 02.05.2009 | odsłon: 1218

Krótko mówiąc wynik gorszy niż gra naszego zespołu. Większość goli piłkarze Broni sami sobie strzelili, bo Omega nie była wybitną drużyną tego dnia. Brakowało przede wszystkim Krzysztofa Banaszkiewicza i Daniela Grymuły.
Początek meczu był wymarzony dla naszego zespołu. Piotr pokazał to co najlepiej potrafi. Silnym strzałem po ziemi z 30 metrów strzelił, a piłka wpadła do siatki tuż przy słupku.

Niestety chwilę później podczas akcji ofensywnej poślizgnął się jeden z naszych obrońców i Krzysztof Kowalski strzelił pod brzuchem interweniującego Pawła Młodzińskiego.

Gola na 2:1 również nasi piłkarze podarowali rywalom. A właściwie był to prezent sędziego. Piłka odbiła się od ręki Pawła Lewandowskiego i sędzia podyktował rzut karny. Szkoda jedynie, że podczas meczu z Legionovią, inny sędzia z Łodzi nie podyktował w dwóch sytuacjach dwóch rzutów karnych dla Broni.

Minęło zaledwie 60 sekund, gdy podłamana Broń podczas dośrodkowania z rzutu wolnego nie upilnowała Michała Czaplarskiego i ten głową trafił do siatki.

Pech był tego dnia sprzymierzeńcem Broni. W 25 min podczas egzekwowania rzutu rożnego dla Omegi, Wojciech Kupiec stojący na pierwszym słupku odbił piłkę klatką piersiową i ta wtoczyła się do bramki.

W 55 min Omega zdobyła kolejnego gola ze stałego fragmentu gry. Tym razem żaden z naszych defensorów nie potrafił w zamieszaniu wybić piłki w pole i ten błąd wykorzystał Rafał Kieruzel trafiając z bliska do siatki.

Broń nie grała tak dobrze, jak w ostatnich trzech spotkaniach, ale na pewno nie zasłużyła na tak dotkliwą porażkę. Widać było brak naszych pomocników Daniela Grymuły, Krzyśka Banaszkiewicza i coraz lepiej spisującego się Marcina Cieślika. Mając w perspektywie środowy mecz z Narwią Ostrołęka, trener Artur Kupiec dał odpocząć w drugiej połowie najbardziej zmęczonym i tym, którzy mają na swoim koncie najwięcej kartek.

W środę o godz. 17 Broń gra z ostrołęcką Narwią. Wierzymy, że nasi piłkarze szybko podniosą się po meczu w Kleszczowie, bo kilkakrotnie pokazali, że jak chcą to potrafią.