Witamy na stronie Radomskiego Klubu Piłkarskiego 1926 Broń Radom|Online: 9|
e-mail: hasło:

Trener o meczu. To była dramaturgia dodano: 17.05.2017 | odsłon: 656

O tym, że w Piasecznie gra nam się ciężko, pisaliśmy w naszej zapowiedzi i potwierdziło się to, że gospodarze zagrają maksymalnie zmotywowani. Wysoko zawiesili poprzeczkę, ale za to samo spotkanie było pełne dramaturgii, sytuacji podbramkowych z obu stron było bardzo dużo i mecz mógł się podobać.


- To był rzeczywiście mecz pełen dramaturgii. Paweł Młodziński dwukrotnie uratował nas od straty gola. Również dwukrotnie wybijaliśmy piłkę sprzed linii bramkowej. Z drugiej strony trzeba też zauważyć, że mieliśmy kilka swoich dogodnych okazji. Gdybyśmy wcześniej zdobyli trzecią bramkę, nie byłoby tej nerwówki. Ale chciałbym pogratulować moim chłopakom charakteru, ambicji i zaangażowania. Pokazali, że potrafią walczyć i mają charakter - powiedział nam trener Broni, Dariusz Różański.

Broń w pierwszych sekundach wyglądała, jakby nie wyszła z szatni. Już pierwsza akcja mogła zakończyć się golem dla miejscowych. Za moment żółtą kartkę zobaczył Kacper Jedynak i sukcesywnie pracował na drugą żółtą kartkę. Był prowokowany przez bardziej doświadczonych graczy, przez co tracił nieco zdrowy rozsądek i trener Różański dokonał zmiany.

Mniej więcej po 10 minutach otrząsnęła się Broń. Najpierw Emil Więcek świetnie uderzył z rzutu wolnego, a za moment Piotr Nowosielski w sytuacji sam na sam z golkiperem, minimalnie spudłował. W 20 minucie gospodarze widzieli już chyba piłkę w bramce, ale Paweł Młodzinski popisał się znakomitą interwencją. Chwilę później szybki kontratak Broni zakończył się golem Dominika Leśniewskiego. Przed przerwą Młodziński jeszcze raz uratował zespół przed stratą gola, a w 47 minucie Kencel wyręczył go i wykopał piłkę zmierzającą do bramki.
W 51 minucie świetnie głową strzelał Kamil Czarnecki, ale minimalnie piłka przeszła nad poprzeczką. Chwilę później było już 0:2. Emil Więcek przechwycił piłkę, pociągną około 20 metrów i uderzył mocno po ziemi. Szkoda, że zespół za szybko uwierzył, że ten mecz sam się wygra, bo Piaseczno złapało kontat już w 56 minucie. Ostatnie pół godziny to dużo nerwowej i niedokładnej gry z obu stron. Gospodarze częsciej byli przy piłce, ale brakowało im pomysłu na trafienie do siatki. Ostatecznie Broń dowiozła wygraną do końca.